KONTAKT      BLOG

Dyrektor HR na wakacjach

18 lipca 2017

czyli little by little do a little a lot

 

 

Wakacje to dla mnie okres oddechu w pracy. Biuro pustoszeje, spraw do załatwienia jest jakby mniej, wszystko spowalnia, a do tego dzień się wydłuża. Lubię zostać na ten czas w mieście, w pracy, cieszyć się tą nagle otrzymaną wolnością i móc zatroszczyć się o siebie. Od lat mam wakacyjny rytuał. Nazwałam go PORZUĆ-ZACZNIJ. Rezygnuję z jednej niepotrzebnej rzeczy, która zabiera mi czas i energię, nie przynosząc korzyści. Może to być coś w pracy lub w życiu prywatnym. Gwarantuję, że po zastanowieniu każdy z nas znajdzie ich co najmniej kilka. Jednocześnie w to miejsce dodaję jedną nową rzecz – coś dla siebie.

Jakiś czas temu moim rytuałem ZACZNIJ stał się ruch. I, choć pewnie zabrzmi to górnolotnie, zmieniło się moje życie. Pewnego lipcowego dnia zdałam sobie sprawę, że jestem jak „coffee shop Carl” – pracując za biurkiem w biurze i odpoczywając na kanapie w domu, siedziałam codziennie ponad 10 godzin. Jednocześnie nie ruszałam się więcej, niż 30 minut. W weekendy wybierałam odpoczynek przy kawie i książce. Wraz z upływem lat przybywało mi kilogramów, zaczęły odzywać się różne dolegliwości, byłam coraz mniej sprawna, miałam mniej energii do działania (za to pracowałam coraz więcej)…

Czy zauważyliście, że nasze otoczenie jest celowo zaprojektowane do bezruchu i siedzenia? Samochody, schody ruchome, poczekalnie, nawet „pan kanapka” który przynosi nam jedzenie niemalże do biurka. W naszych domach pierwsza rzecz, którą oferujemy gościom to wygodna kanapa. Dzieci jako jedną z pierwszych rzeczy w szkole uczą się grzecznego siedzenia w ławkach… Problem w tym, że natura nie stworzyła nas do siedzącego trybu życia. Doprowadziliśmy do wielkiego kulturowo-biologicznego niedopasowania: biologicznie jesteśmy zaprogramowani do ruchu i chodzenia. Natomiast uwarunkowania kulturowe zachęcają nas, a wręcz zmuszają, do siedzącego trybu życia.

Zaczęłam się ruszać. Ale nie poszłam na siłownię, której nie lubiłam i nudziła mnie. Chciałam małymi krokami wprowadzać coraz więcej ruchu do codziennego życia. Zaopatrzyłam się w krokomierz i postanowiłam zwiększyć swoją aktywność z około 3 000 do zalecanych 10 000 kroków dziennie. Zaczęłam od zamiany windy na schody. Po pierwszych dniach z zadyszką, pokonywałam 3-4 piętra bez problemu i czułam się lepiej. Dodałam więc chodzenie po biurze, kiedy tylko mogłam: po szklankę wody do kuchni na drugim końcu korytarza, zrezygnowałam z drukarki w pokoju na rzecz spaceru do copy roomu, odwiedzałam kolegów w odległych rewirach. Potem zaczęłam spacerować w czasie przerwy na lunch i odbywać spotkania biznesowe podczas spacerów. Dodałam piesze wycieczki do spożywczego (okazało się, że w okolicznych sklepach mamy bardzo duży wybór smaczniejszych, zdrowszych i świeżych produktów) i długie spacery z psem i bliskimi podczas weekendów. Próbowałam biegać, ale to nie moja bajka, więc padło na nordic walking, który jak się okazało polubiłam. W końcu przekonałam się nawet do siłowni, do której chodzę teraz regularnie 3 razy w tygodniu. Oczywiście to wszystko nie stało się w jedne wakacje. Efekt „kuli śnieżnej” trwa do dzisiaj i czuję, że o to właśnie chodzi. Więcej ruchu na co dzień, przy każdej nadarzającej się okazji, jest dostępne dla każdego. Nie wymaga wygospodarowania dodatkowego czasu, a raczej zmiany podejścia i wyłamania się z kulturowych uwarunkowań i automatyzmów. A ja czuję się i wyglądam coraz lepiej. Pomału dochodzę do wymarzonej formy, jestem zadowolona z siebie, spokojniejsza i łatwiej się koncentruję.

Z perspektywy czasu widzę, że ta wydawałoby się mała wakacyjna zmiana to jedna z najlepszych rzeczy, które zrobiłam w życiu. A zaistniała tylko dzięki metodzie małych kroków :)

 

Tekst: Aleksandra Leśniańska

wieloletnia Dyrektor i Członek Zarządu ds. HR, Certyfikowana Specjalistka Corporate Wellness

 

 

Na zdjęciu stodoła w naszym rodzinnym siedlisku na Podkarpaciu, gdzie obowiązkowo jeżdżę podczas każdych wakacji. Przy okazji świetny teren do wycieczek pieszych i rowerowych.

© 2015 Be Well | Created by wronski desing