KONTAKT      BLOG

PREZENTEIZM, CZYLI OBECNY W PRACY CIAŁEM.

4 kwietnia 2016

Firmy i działy HR skupiają się na ograniczaniu absencji pracowników. Sama robiłam tak przez wiele lat, szczegółowo analizując dane i raporty. Nie zliczę już, ile spotkań odbyłam na temat, jak obniżyć nieobecności choć o 1%.
Dzieje się tak prawdopodobnie dlatego, że absencję widać od razu, łatwo ją policzyć i przełożyć na dodatkowe koszty, które ponosi przedsiębiorstwo. Tymczasem prezenteizm – czyli obecność w pracy, ale z obniżoną produktywnością
– jest dużo bardziej subtelny. Trudno go zauważyć i zmierzyć. Ale jego koszty kilkakrotnie przewyższają
koszty nieobecności.

 

Tymczasem od dawna umyka naszej uwadze, że świat się zmienia. Dobrodziejstwa pędzącego postępu technologicznego i komunikacyjnego ułatwiły nam życie, otwarły na świat, żyjemy mocniej i ciekawiej. Ale dzieje się to nie bez kosztów – jesteśmy bardziej zestresowani, staramy się nadążyć za tempem gnającego do przodu życia i pracy, żyjemy intensywniej, zużywamy więcej energii, odżywiamy się gorzej, mniej się ruszamy, niedosypiamy…

Jesteśmy znacznie bardziej narażeni na negatywne działanie codziennych problemów. Chodzimy do pracy,
ale myślami jesteśmy gdzie indziej.

Szacuje się, że na jeden dzień absencji pracownika przypada 10 dni prezenteizmu, kiedy jego wydajność jest bardzo niska. Zatem koszty prezenteizmu są blisko 10 razy większe, niż absencji. Czy to nie powinno zmienić naszej optyki? Czy nie czas, żeby HR pokazał menadżerom i zarządom nową perspektywę i zaczął zmieniać sposób myślenia o produktywności i kosztach nieobecności?

 

Kiedy zmiana to nie szansa, lecz zagrożenie.

Życie codziennie stawia przed nami wyzwania. Czy to związane z życiem prywatnym, pracą, zdrowiem fizycznym lub stresem - zawsze na nas wpływają. Dobry menadżera powinien reagować na każdą istotną zmianę w życiu pracownika: pytać o to, jak wpływa ona na pracownika, okazać zainteresowanie problemem oraz otwartość na udzielenie pomocy. Utopią jest zakładanie, że ludzie zostawiają swoje problemy za drzwiami biura. Nie jesteśmy robotami i to, co dzieje się z nami i z naszym otoczeniem decyduje o naszym nastroju, myślach i działaniach, również zawodowych. Dlatego warto zainwestować w stworzenie zgranego, wspierającego się zespołu, który pomoże w trudniejszych momentach (a takie spotykają każdego).

Alarmujące sygnały.

Powinniśmy zainteresować się, kiedy pogarsza się jakość snu lub pojawia bezsenność. To często objaw zbyt silnego stresu, z którym sobie nie radzimy. Następnie może wystąpić zmęczenie, a za nim niemożność koncentracji i spadek kreatywności. Pojawia się też drażliwość i rozkojarzenie. Sygnałem ostrzegawczym powinien być również spadek zaangażowania i zainteresowania pracą, a w efekcie pogorszenie wyników pracy i zmiana dotychczasowych nawyków, np. późniejsze zaczynanie pracy, częstsze przerwy, większa ilość popełnianych błędów, ograniczenie kontaktów z kolegami.

Czujność szefa i wspierający zespół, w którym panuje dobra atmosfera mogą zapobiec sytuacji kryzysowej
i nieuniknionym stratom, które jej towarzyszą. Ale warto też, a może nawet przede wszystkim, pomyśleć
o profilaktyce. Najlepszym sposobem jest zadbanie o dobrostan pracowników i wspieranie ich w zwiększaniu odporności psychofizycznej, która w trudnych chwilach da im oparcie w sobie i pozwoli zminimalizować koszty
i czas niedyspozycji.

Rola pracodawcy jest nieoceniona w edukacji i mobilizowaniu pracowników do utrzymywania zdrowej równowagi we wszystkich istotnych aspektach życia: jak śpimy, odżywiamy się, ile mamy ruchu, jakie są nasze relacje
w domu i w pracy, jak traktujemy siebie i innych, ile i jak spędzamy czas z rodziną i przyjaciółmi. Na naszą równowagę I dobre samopoczucie składa się wiele drobnych działań i setki decyzji, które podejmujemy każdego dnia: czy i co zjemy na śniadanie, jak zareagujemy na nieuprzejmego kierowcę, ile kawy wypijemy
w biurze, czy zjemy batona, czy jabłko, czy wejdziemy schodami czy też pojedziemy windą, czy pójdziemy
z dzieckiem na rower, czy włączymy telewizor, jak zareagujemy na zły humor szefa i nierealny deadline w projekcie itp. O ile absencję trudno jest zmniejszyć w krótkim okresie, o tyle już kilka niedużych zmian w stylu życia może zdziałać cuda dla naszego samopoczucia i efektywności w pracy, zmniejszając prezenteizm. Środowisko, atmosfera pracy i zachowanie menadżera mogą stać się motorem pozytywnych zmian
i inspiracją dla pracowników.

A w zamian zyskamy lepsze wyniki
oraz satysfakcję z pracy. Miłej pracy :)

Tekst: Aleksandra Leśniańska
Doświadczona Dyrektor HR, Członek Zarządu, liderka zespołów

© 2015 Be Well | Created by wronski desing